Odkad miezkam w Teksasie papryke Jalapeno dodaje do wszystkiego a moje polskie podniebienia sie mocno wyostrzylo i na to co kiedys bylo za ostre reaguje znudzeniem i domaga sie wiecej:) Ze wszystkimi paprykami w tym klimacie trzeba na wszelki wypadek uwazac podczas gotowania, raz wtarlam sobie swieze jalapeno do oczu i skonczylo sie na polgodzinnej slepocie, spontanicznym prysznicu zeby przeplukac oczy jak najszybciej i oczywiscie spoznieniu do pracy...Poza swieza papryka Jalapeno wszedzie obecna jest ta marynowana w malych, troszke delikatniejsza, ale nadal dosyc ostra. Pamietam ze taka wersja papryki Jalapeno jest dostepna w Polsce.
Moja druga paprykowa miloscia jest Habanero ktora wlasnie hoduje na balkonie.Zobaczymy czy uda mi sie w ogole skosztowac (ostroznie...) mojego plonu bo w naszej okolicy grasuja bardzo zuchwale i ciekawskie wiewiorki...Mam nadzieje jednak ze jakis 6 wiewiorczy zmysl ochroni moja papryke bo wgryzac sie w to na surowo nie jest najlepszym pomyslem...W przpisach Habanero uzywa sie glownie do robienia salsy.
Poblano jest bardzo lagodnie pikantne, ma tylko taki delikatny kick i swietnie sie nadaje do wariacji na temat polskiej papryki faszerowanej serem, miesem/kasza czy ryzem. Taki wlasnie daniem w wersji meksykanskiej jest Chile Relleno , czyli papryka nadziewana, glownie serem, albo czym popadnie.
Serrano to wyzsza polko ostrosci, pomiedzy Jalapeno a Habenoro, tej tez sie nie tykam bez powodu (patrz przygoda z Jalapeno). Raz kupilam w celu sporzadzenia salsa verde do mojej pierwszej proby zrobienia tamales. (o tex-mex i mex jeszcze bedzie)
Przepis na Salsa Verde
Pozdrawiam!
No comments:
Post a Comment